5 maja 2015 roku w Szkole Świętych Cyryla i Metodego obyło się spotkanie z Władyką Jeremiaszem na temat „Prawosławie – przeszkoda czy szansa?” Temat niebanalny. Temat, który najpierw Władykę trochę zaskoczył, potem lekko zdenerwował, by później przyprawić o poczucie bezradności…
Jednak już po chwili rozpoczął piękny wykład. Mówił o tym, że dla nas najważniejszy jest obraz człowieka, który kreśli Prawosławie. Że jest to obraz bardzo atrakcyjny, wielostronny i wielopłaszczyznowy. Że człowiek został ustanowiony władcą wszystkiego, co istnieje, całego wszechświata. Że obdarzony wolną wolą Adam potrafił przeciwstawić się bogu. I chociaż według świętego Bazylego Wielkiego jesteśmy bogami dla świata, to nie możemy myśleć o wszystkim tylko ze swego punktu widzenia. Częścią prawosławnego obrazu człowieka jest idea, że należy myśleć o tym, co jest inne. Najpierw o innym człowieku. Powinno nam jednak zależeć i na każdym psie, i na każdym kocie, na każdej kropli deszczu, na każdej planecie, na słońcu, na gwiazdach i na galaktykach.
Władyka mówił również o ważnej roli naszego Pisma Świętego, o ważnej roli prawosławnego systemu nabożeństw i literatury religijnej, zwłaszcza pism Ojców Kościoła. Pięknie i obrazowo mówił o roli niedziel przygotowawczych do Wielkiego Postu, o wezwaniach w nich zawartych.
Była mowa również o tym, ca daje nam Prawosławie w zakresie życia społecznego i polityki. O tym, że z życia Cerkwi Prawosławnej wynika soborowość, czyli demokracja i przywództwo.
Władyka mówił również o więzi między sprawami indywidualnymi i ogólnymi, powszechnymi. Mówił o problemach, które istnieją w naszych konkretnych warunkach historycznych. Problemy te wynikają po pierwsze z braku wiedzy, a po drugie z braku pewności siebie. Wynikają z takiej dziwnej postawy, która teraz dosyć często występuje. Przy czym nie chodzi tu bynajmniej o zarozumiałość czy pychę, jakąś zuchwałość czy bezczelność. Chodzi tu właściwie o brak pokornej odwagi, brak męstwa i pragnienia pozytywnego działania. Postawa taka istnieje właściwie na przestrzeni wieków i to jest nasz ból.
W tym kontekście należałoby się przyjrzeć naszej historii. Zwłaszcza tu, na Białostocczyźnie. Trochę o tym mówi istnienie naszych klasztorów. Nie przypadkiem było tak, że w połowie XIX wieku unicki biskup Józef Siemaszko był inicjatorem przyłączenia całej metropolii do Kościoła Prawosławnego. Stało się tak mimo niechętnego początkowo stosunku rządu rosyjskiego do tej idei.
Trzeba pamiętać, że sięgający czasów apostolskich nurt życia religijnego płynie aż do naszych czasów. I to jest dla nas największa i najważniejsza podstawa do tego, by na pytanie „Prawosławie – przeszkoda czy szansa?” odpowiedzieć, że Prawosławie jest szansą. Tylko trzeba się napracować!
Aleksy Kordiukiewicz
fot. Marcin Surynowicz